Portyk
politeistów

 start  PANTHΣION    ANTYK KONTRA CHRYSTIANIZM    BLOGOSFERA
Witamy, %1$s. Zaloguj się lub zarejestruj.
Sierpień 21, 2019, 22:14:36

News
Witaj w Portyku!
W razie problemów technicznych proszę o kontakt:
rutilius[m@łpa]pantheion.pl
Stats
10790 1271 238
: BorkowskiM
* subskrybuj RSS
Portyk  |  Pogaństwo  |  Filozofia (Moderator: Zoroastres)  |  Wątek: Świadomość 0 i 1 Gość przegląda ten wątek.
: 1 2 »
: Świadomość  ( 4651 )

Zachęcamy do wzięcia udziału w dyskusji. Nie gryziemy! (za mocno)

Pacal II
Gość


« : Grudzień 13, 2011, 00:56:11 »

Zastanawia mnie co myślicie o świadomości. Jest to jedna chyba z większych biologicznych zagadek i wciąż nikt nie dał dokładnej odpowiedzi na to czym jest (albo czy w ogóle istnieje.) A co wy myślicie? Czy jest to coś duchowego czy naturalnego. Czy jeśli to drugie, to czy jest to odrębna funkcja mózgu czy kompilacja wielu?
Zoroastres
Moderator
Heliodromus
*****

Reputacja: 5
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Hellenizm reformowany] : 1187


(nie jestem zaratustrianinem)


« #1 : Grudzień 13, 2011, 01:27:54 »

Cholernie trudny problem, również neurofizjologowie nie są co do tych rzeczy zgodni. Sam nie jestem w pełni zdecydowany. Z jednej strony przekonuje mnie twierdzenie o istnieniu wyspecjalizowanych modułów mózgu, ale chyba świadomość (zdolność obserwowannia własnych procesów myślowych) się do nich nie sprowadza. Nie widzę ponadto, jakby mogła powstać z ich kompilacji, skoro one są wyspecjalizowane w konkretnych odrębnych funkcjach. Raczej jest więc to coś odrębnego, dodatkowego, jakby "czapa" nad modułami, które zresztą przez nią prześwitują i potrafią doskonale nią manipulować. Postawiłbym hipotezę, że pewnie jest to coś na styku wymiaru duchowego z fizycznym, tj. to, jak przeżywamy świadomosć, zawdzięczamy w dużej mierze mózgowi, ale bez niego, mimo wszystko "coś" zostaje. Może to być relacja jak między falami radiowymi a odbiornikiem radiowym?
Zdaję sobie sprawę, że to, co piszę łatwo zaatakować z racjonalnego punktu widzenia, jednak "racjonalny punkt widzenia" na świadomość bynajmniej też nie jest kompletny i zweryfikowany, i składa się głównie z hipotez.

Pacal II
Gość


« #2 : Grudzień 14, 2011, 11:01:50 »

No właśnie dlatego się o to pytam, bo spośród istotniejszych aspektów człowieka jest to jedyny na który jeszcze nikt nie znalazł odpowiedzi. Stawiano hipotezy za równo materialne jak i duchowe, ale żadna nie stała się tezą. A zastanawiam się też jak widzicie "duchowość" czy jest ona w jakiś sposób rozkładalna? Czy u podstawy jest nieorganiczna? W jaki sposób wchodzi w interakcję z materią, albo czy jest tylko innym rodzajem materii.
Krwawy
Globalny moderator
Leo
*****

Reputacja: 4
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Grudzień 28, 2010

[Własnowierstwo helleńskie] : 447



« #3 : Grudzień 14, 2011, 16:33:19 »

Heh dziś na języku angielskim to był temat zajęć. Dla zainteresowanych artykuł, na którym bazowaliśmy. Nie dosłownie o tym, ale ... sami zobaczcie. :
http://englishdirect.pl/articles/Down_the_Rabbit_Hole.pdf
Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #4 : Grudzień 14, 2011, 23:36:39 »

To akurat stara teoria - bodaj Kartezjusz to zaczął: a co, jeśli ten świat jest tylko snem, albo manipuluje nami jakiś potężny demon?
Co do koncepcji, że między mózgowymi synapsami działa mechanika kwantowa, i stąd ludzka świadomość, to średnio mnie przekonuje, ale to musiałby się fizyk wypowiedzieć, bo mi to wygląda na tłumaczenie jednej tajemnicy inną tajemnicą, tyle, że z innej dziedziny.

Faktem, który nie daje mi spokoju, jeśli chodzi o świadomość jest percepcja czasu. W moich doświadczeniach, jest ona zupełnie inna na jawie niż we śnie. Jedną kwestię wspomniałem na naszym spotkaniu, inną wspomnę teraz: weźmy historyjkę o prostym scenariuszu: pan X idzie ulicą wchodzi do sklepu, spotyka pana Y razem jadą tramwajem, potem spacerują rozmawiając nad rzeką. Aby tę historyjkę sobie realistycznie wyobrazić zajęłoby to kilkadziesiąt sekund do kilku minut i całość byśmy "obejrzeli w tempie filmu". Otóż z moich doświadczeń wynika, że całą tę historię, bez skrótów czy przyspieszeń we śnie można przeżyć z maksymalnym realizmem w ułamku sekundy (czasami mam wrażenie, że zupełnie "poza czasem"). Dwa przykłady takich doświadczeń: czasem śni mi się długi skomplikowany sen, którego akcja kręci się wokół jakiegoś szczegółu. Gdy się budzę, okazuje się, że źródłem tego szczegółu był jakiś realny bodziec, powiedzmy dźwięk budzika. Z tego wynika, że całość snu musiała mi się przyśnić między pierwszym, a drugim sygnałem. Drugi przykład: w młodości często pracowałem na nockach i za dnia też nie było czasu odespać. W rezultacie spałem nie tylko a siedząco, ale opanowałem też sztukę spania na stojąco, np w autobusie (jest to możliwe, gdy oprzemy się plecami o ścianę i zablokujemy kolana w stawach). Ze dwa razy zdarzyło mi się zasnąć idąc, w realu to był ułamek sekundy do sekundy, bo gdy zasypiasz, kolana ci się automatycznie uginają (zaczynasz padać) ale zaraz włącza się "system alarmowy przed upadkiem" i się budzisz. I właśnie w tej sekundzie zdarzało mi się prześnić całkiem złożoną historię ;)

Asphodelus
Globalny moderator
Perses
*****

Reputacja: 2
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Marzec 19, 2010

[Politeizm Grecki (Hellenizm)] : 905


Bo ceną wolności jest wiedza.


« #5 : Grudzień 15, 2011, 00:38:12 »

Można jeszcze wziąć pod uwagę 2 kwestie- obie również z kategorii snów. Jedna przydarzyła się mnie osobiście oraz... mojemu koledze lecz gdyby nie moja ciekawość nigdy bym się o niej nie dowiedział. Było to gdzieś 7 czy 8 lat temu. Śnił mi się taki sen (b realistyczny): uciekam z moim najlepszym przyjacielem z jakiejś mrocznej jaskini, wiem że nas coś goni ale ze strachu nie odwracam głowy. Nagle kończy się ścieżka; przed sobą mamy przepaść której dół wypełniony jest brązową cieczą. Skaczemy trzymając się za ręce. W tej brązowej wodzie(?) puszczam jego rękę, robię coś w rodzaju fikołka, mam wrażenie że tonę i jednocześnie się budzę z krzykiem. Byłby to dla mnie ot, zwykły sen ale poszedłem odwiedzić tego kolegę z którym miałem sen. A on podekscytowany opowiada mi sen który mu się śnił... dokładnie taki sam jaki się śnił mnie! Był w szoku gdy dopowiedziałem za niego końcówkę. (Zastanawiam się zatem czy nie ma czegoś takiego jak świadomość zbiorowa, warte rozważenia.)

A druga kwestia to jest pewna słynna anegdota. Ponoć Mendelejewowi jego słynny Układ Okresowy Pierwiastków po prostu się przyśnił i to w dodatku dwa razy; za drugim razem miał go zapamiętać i spisać.


Stare na nowo się odradza... jak Fenix nieśmiertelny, ogniem fałsz wypala, by prawda na czystej ziemi zakwitła.
Pacal II
Gość


« #6 : Grudzień 15, 2011, 02:01:59 »

Cóż, nie wytłumaczy nam za bardzo  o to jest świadomość, ale na pewno prawdą jest, że nasze sny reagują na pewne bodźce. W ogóle sama faza rem (czyli ta podczas której występują sny) trwa tylko cztery minuty i pojawia się co 30 minut. Co ciekawe aktywność mózgu jest wtedy wzmożona, mniej więcej w podobny sposób jak się koncentrujemy. Spekuluje się, że jest to mechanizm obronny, dzięki któremu mamy większą szansę się wybudzić w  razie niebezpieczeństwa, ale jest na tyle krótki, żeby organizm mimo wszystko wypoczął. Problem w tym, że nie wiadomo dlaczego nam się coś śni, choć jak teraz o tym myślę to może służy to temu by nas już w śnie ostrzec przed tym co może się stać? Czyli w zamierzeniu miało by to służyć jako ostrzeżenie (z tego co wiadomo nawet przed chorobami) a w efekcie ubocznym we śnie byśmy odczuwali też rzeczy nie koniecznie nam zagrażające jak chociażby dźwięk budzika. Oczywiście jest to wytłumaczenie funkcji a nie działania samego mechanizmu.
Odczuwanie czasu to inna sprawa, ale wiadomo że nie różni się ono tylko we śnie i na jawie ale na samej jawie też jest inne. W końcu gdy się nudzimy czas leci szybciej a gdy się dobrze bawimy leci wolniej. Więc nie dziwi mnie aż tak to, że we śnie odczuwamy coś inaczej. Zresztą może być jeszcze inaczej, że nam się wydaje że cały sen był związany z trwającym przez chwilkę bodźcem a tak naprawdę pamiętamy tylko koniec snu i później jakoś zespajamy to z resztą snu, która nie koniecznie była z tym związana. W końcu nikt dokładnie nie pamięta snów i na pewno wiele sobie domyślamy próbując go zinterpretować po przebudzeniu.

A zastanawiam się też jak widzicie "duchowość" czy jest ona w jakiś sposób rozkładalna? Czy u podstawy jest nieorganiczna? W jaki sposób wchodzi w interakcję z materią, albo czy jest tylko innym rodzajem materii.
Viking
Kadra
Heliodromus
******

Reputacja: 4
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Listopad 15, 2009

[Asatru] : 1092



« #7 : Grudzień 15, 2011, 10:03:21 »

Do tego dochodzi jeszcze zjawisko "świadomego śnienia"...ja czasem tak mam że zasypiam w autobusie czy tramwaju - zwykle podczas tego snu wydaje mi się że jestem w pełni świadomy i tylko zamknąłem oczy, nie spałem - to że jednak spałem odkrywam z różnicy czasu bo w mojej świadomości powinno minąć nie więcej jak 5 min a okazuje się że minęła godzina czyli musiałem spać ;)

Asatru
Stara Wiara czuwa...Starzy Bogowie powracają...

"Olbrzym przechwalał się, że wypije Asom całe ich piwo. Dopiero ta groźba zaniepokoiła ostatecznie bogów"

Nie martw się jeśli ze wszystkich stron otaczają Cię wrogowie - to oznacza że nie musisz się zastanawiać w którą stronę strzelać ;)
Asphodelus
Globalny moderator
Perses
*****

Reputacja: 2
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Marzec 19, 2010

[Politeizm Grecki (Hellenizm)] : 905


Bo ceną wolności jest wiedza.


« #8 : Grudzień 15, 2011, 13:06:55 »

W końcu gdy się nudzimy czas leci szybciej a gdy się dobrze bawimy leci wolniej.
Chyba na odwrót. Jak nic nie robimy to czas się dłuży. Jak jesteśmy zajęci to trwa krócej. 

Cytuj
Więc nie dziwi mnie aż tak to, że we śnie odczuwamy coś inaczej. Zresztą może być jeszcze inaczej, że nam się wydaje że cały sen był związany z trwającym przez chwilkę bodźcem a tak naprawdę pamiętamy tylko koniec snu i później jakoś zespajamy to z resztą snu, która nie koniecznie była z tym związana. W końcu nikt dokładnie nie pamięta snów i na pewno wiele sobie domyślamy próbując go zinterpretować po przebudzeniu.
Niby sen trwa tylko cztery minuty ale mnie wielokroć śniło się kilka snów naraz. Jedne przemieniały się w drugie, ale ''treść fabuły'' nie była przerwana.


Cytuj
A zastanawiam się też jak widzicie "duchowość" czy jest ona w jakiś sposób rozkładalna? Czy u podstawy jest nieorganiczna? W jaki sposób wchodzi w interakcję z materią, albo czy jest tylko innym rodzajem materii.
Skoro myśli to impulsy elektryczne to ''dusza'' to jakiś rodzaj materii. Jak by nie była materialna, nie wchodziła by w reakcję z materią.

* Viking

Świadome śnienie występuje chyba u większości ludzi. U mnie także- mam wrażenie ze sen odbywa się w czasie rzeczywistym, potrafię kontrolować np. drogę którą idę.

Stare na nowo się odradza... jak Fenix nieśmiertelny, ogniem fałsz wypala, by prawda na czystej ziemi zakwitła.
Zoroastres
Moderator
Heliodromus
*****

Reputacja: 5
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Hellenizm reformowany] : 1187


(nie jestem zaratustrianinem)


« #9 : Grudzień 15, 2011, 14:17:13 »

Też nie wydaje mi się, aby przykłady z "szybkim śnieniem" były aż tak tajemnicze. Mam dwa wytłumaczenia: 1) gdyby miało się okazać, że to zjawisko powszechne i "każdy tak ma", to może wynikać z "uwolnienia mocy przerobowych mózgu". Mówiąc przez analogię, procesor w komputerze musi wykonywać wiele operacji (procesów), dlatego karty graficzne wyposaża się we własne procesory. Świadomość byłaby zatem takim mega procesem, bardzo zasobożernym dla mózgu, reszta mocy mózgu podzielona musi być między wiele różnych procesów, jak wyobraźnia, aktywna pamięć, koordynacja ruchu, etc., i teraz w czasie snu, gdy proces główny jest uśpiony moce mózgu mogą być spożytkowane na to, na co na jawie starczało tylko kilka procent mocy. Tak jakby cała moc obliczeniowa procesora poszła w grafikę, obraz byłby płynniejszy.
2) jeśli by się okazało, że to nie każdy tak ma, to też się da wyjaśnić. Niedawno w programie popularnonaukowym pokazywali człowieka, który potrafił dokonywać niezwykle złożonych operacji matematycznych w pamięci. Zrobiono eksperyment na zajęciach z matematyki, gdy profesor podawał zadania, - zwykle studenci nie zdążyli wklepać cyfr do kalkulatorów, gdy ten gość podawał dokładny wynik (wielocyfrowe operacje mnożenia, dzielenie itd.). Wzięto go na rezonans funkcjonalny i okazało się, że operacje matematyczne wykonuje u niego zupełnie inny sektor mózgu niż u większości ludzi. Możliwe więc, że w czasie snu u niektórych osób wyobraźnia pracuje na innym "procesorze", zwykle przeznaczonym do innych, bardziej wymagających zadań, który gdy mu dać prostsze, jak śnienie, radzi sobie dużo szybciej.
Natomiast przykład Asphodelusa już tak łatwo się nie tłumaczy, jest faktycznie z dziedziny tych, które wskazują, że to chyba my jesteśmy dziwni, że traktujemy nasze sny tak lekko. Przecież większość (prawie wszystkie bez naszej) cywilizacje i ludy niecywilizowane przykładały do snów olbrzymią wagę jako do zdarzeń sakralnych. Oczywiście nie wszystkie sny, ale w snach może być coś, co ....? (cholera wie).
Natomiast nieświadomość zbiorowa to trochę co innego. Tłumaczyłaby dlaczego u różnych ludzi pojawiają się we snach podobne elementy (np. tonięcie, jakieś przedmioty symboliczne etc.), a nie sam dokładnie identyczny przebieg snu. Nieświadomość zbiorowa wynika z tego, że mamy podobną strukturę psychiczną i żyjemy w podobnych warunkach, przez co podobne rzeczy wywołują w nas podobne, głębokie reakcje emocjonalne.

Co do materialności duszy to powiem tak: możliwe, że duchowość to pewna nieodkryta właściwość, może nie samej materii, ale układów materialnych, albo w ogóle świata materialnego. Nie będę kusił się na spekulacje, bo nie jestem w stanie zrozumieć najnowszej fizyki (pocieszam się, że wielu fizyków też nie), więc wszelkie próby byłyby czystym new agem, ale mój światopogląd nie legnie w gruzach, gdy kiedyś przyrodoznastwo wyjaśni wszystko to, co nas tutaj nurtuje. Tyle, że do tego jeszcze daleko. Możliwe, że dopiero jedna, dwie zmiany paradygmatów jak z newtonowskiego na einsteinowski.
A może zawsze w świecie będzie coś tajemniczego, nieprzeniknionego dla nauki?
« : Grudzień 15, 2011, 14:21:16 Zoroastres »

Viking
Kadra
Heliodromus
******

Reputacja: 4
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Listopad 15, 2009

[Asatru] : 1092



« #10 : Grudzień 15, 2011, 18:14:35 »

Tylko że część ludzi potrafi świadomie śnić do tego stopnia że kontrolują wszystko co dzieje się we śnie oraz to kiedy się obudzić itd...

Asatru
Stara Wiara czuwa...Starzy Bogowie powracają...

"Olbrzym przechwalał się, że wypije Asom całe ich piwo. Dopiero ta groźba zaniepokoiła ostatecznie bogów"

Nie martw się jeśli ze wszystkich stron otaczają Cię wrogowie - to oznacza że nie musisz się zastanawiać w którą stronę strzelać ;)
kamia
Poganie
Corax


Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Grudzień 02, 2011

[rodzimowierstwo] : 5


« #11 : Grudzień 16, 2011, 05:58:00 »

Co do snów, to jest pewien paradoks. Z jednej strony można spać pięć minut i wyśnić fabułę na film długometrażowy, z drugiej można spać kilka godzin, a po obudzeniu (przy założeniu, że pamięta się całość snu) stwierdzić, iż wyśniło się raptem pięciominutowy spacer ;) Także samopoczucie po takich snach może być identyczne, tj. obudzimy się rześcy, bądź zupełnie wyczerpani, niezależnie od długości drzemki.
Świadome śnienie, jak dla mnie jest umiejętnością nabytą, dostępną dla każdego. U mnie pojawiło się samoczynnie w okresie pokwitania, a rozwinęło przez świadome ćwiczenia nieco później. Zdarza mi się dowolnie wpływać na fabułę, dowolnie zmieniać punkty odniesienia, a nawet wcielać w "bohaterów" snu.
Z budzeniem na żądanie jest w moim przypadku nieco inaczej. Gdy jestem przemęczona, nawet syrena alarmowa nie jest w stanie mnie wybudzić, choć w śnie czuję jasny sygnał - wstawaj! Czytałam gdzieś również, że szybkość życia w dzisiejszych czasach i brak zaufania do sygnałów wysyłanych przez ciało (prędzej polecimy do lekarza, niżeli ulegniemy jakiejś silnej "zachciewajce" ciała - np. nietypowemu smakowi, chęci wykrzyczenia się, potrzebie nietypowego ruchu), rozregulowuje biologiczny zegar do tego stopnia, że bez zegarka - gdyby nie powtarzalność rytmu praca-dom - nie bylibyśmy w stanie podać przybliżonej godziny, nawet z marginesem błędu 1-2h.
Nie rozumiem także czemu usiłujecie wtłoczyć świadomość w ramy materii? Obecnie nauka doszła do etapu, w którym rozbijane cząsteczki tworzą pustkę, z której to wyłaniają się kolejne przypadkowe - zdawałoby się cząsteczki. Jak materialna zatem jest nasza materia? W buddyzmie tybetańskim od dawna postuluje się uznanie materii za funkcję umysłu (w którego skład wchodzi świadomość), nie na odwrót. Idąc tym tokiem rozumowania, to nasza niedoskonała percepcja wymusza odczuwanie rzeczywistości w trzech wymiarach (nie zapominając przy tym, że dzieje się to na linii czasu), jako posiadającej cechy należne materii. Podają tu przykład dwuwymiarowego obrazka, z którego płaszczyzny dwuwymiarowy ludzik nie byłby w stanie zaobserwować naszych poczynań, co nie znaczy, że nas nie ma, a tylko to, iż jego percepcja zawężona jest do dwóch wymiarów.
W tym momencie, posługując się dostępnym nam sprzętem w postaci naszych ciał, nie jesteśmy w stanie przekroczyć (bez ćwiczeń/medytacji/zmiany myślenia - jak to widzi buddyzm) jego barier. To tak, jak w przypadku oprogramowania najnowszej generacji zaaplikowanego staremu komputerowi - może coś się odpali, ale ilość dostępnych funkcji, szybkość przetwarzania, dostępna jakość obrazu i dźwięku - czy inaczej mocy obliczeniowej, będzie ograniczona do możliwości urządzenia.
Taki tam matrix ;)
Pacal II
Gość


« #12 : Grudzień 16, 2011, 12:20:56 »

Cytuj
Nie rozumiem także czemu usiłujecie wtłoczyć świadomość w ramy materii? Obecnie nauka doszła do etapu, w którym rozbijane cząsteczki tworzą pustkę, z której to wyłaniają się kolejne przypadkowe - zdawałoby się cząsteczki. Jak materialna zatem jest nasza materia? W buddyzmie tybetańskim od dawna postuluje się uznanie materii za funkcję umysłu (w którego skład wchodzi świadomość), nie na odwrót. Idąc tym tokiem rozumowania, to nasza niedoskonała percepcja wymusza odczuwanie rzeczywistości w trzech wymiarach (nie zapominając przy tym, że dzieje się to na linii czasu), jako posiadającej cechy należne materii. Podają tu przykład dwuwymiarowego obrazka, z którego płaszczyzny dwuwymiarowy ludzik nie byłby w stanie zaobserwować naszych poczynań, co nie znaczy, że nas nie ma, a tylko to, iż jego percepcja zawężona jest do dwóch wymiarów.
Ale właśnie chodzi o to, że w nauce też zakłada się, że mamy niedoskonałe umysły dlatego wykorzystuje się metody dedukcyjne, indukcyjne (eksperymentalne), mające być niezależne od tych niedoskonałości. I o co ci dokładnie chodzi, że rozbijanie cząsteczki tworzy pustkę? Z tego co wiem to rozbijane cząsteczki tworzą po prostu mniejsze cząsteczki. A czemu dwuwymiarowy ludzik miałby nie widzieć naszych poczynań? Po prostu widziałby je w dwóch wymiarach. Zresztą skąd taka pewność, że materia ma w ogóle wymiary? Matematyka jest dobrym narzędziem do określania rzeczywistości ale nie znajdziemy tam jej bezpośrednich aspektów, jak choćby kropek (choć być może osobliwość była czymś w tym rodzaju), linii czy kół.

Co do tych snów świadomych to owszem i mi się zdarzało, a mam koleżankę która opowiadała podobnie, że może praktycznie kontrolować przebieg snów. Właśnie odnalazłem stary numer focusa, są tam wytłumaczone zjawiska światła na końcu tunelu, wyjścia z ciała, różnych doświadczeń mistycznych czy "przypomnienia sobie całego życia". Szukałem bo miałem nadzieję, że będzie coś o świadomych snach ale się myliłem. Jakby ktoś jednak chciał przeczytać artykuł to mogę zrobić skany.
kamia
Poganie
Corax


Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Grudzień 02, 2011

[rodzimowierstwo] : 5


« #13 : Grudzień 16, 2011, 13:27:55 »

Ale właśnie chodzi o to, że w nauce też zakłada się, że mamy niedoskonałe umysły dlatego wykorzystuje się metody dedukcyjne, indukcyjne (eksperymentalne), mające być niezależne od tych niedoskonałości. I o co ci dokładnie chodzi, że rozbijanie cząsteczki tworzy pustkę? Z tego co wiem to rozbijane cząsteczki tworzą po prostu mniejsze cząsteczki. A czemu dwuwymiarowy ludzik miałby nie widzieć naszych poczynań? Po prostu widziałby je w dwóch wymiarach. Zresztą skąd taka pewność, że materia ma w ogóle wymiary? Matematyka jest dobrym narzędziem do określania rzeczywistości ale nie znajdziemy tam jej bezpośrednich aspektów, jak choćby kropek (choć być może osobliwość była czymś w tym rodzaju), linii czy kół.

Co do tych snów świadomych to owszem i mi się zdarzało, a mam koleżankę która opowiadała podobnie, że może praktycznie kontrolować przebieg snów. Właśnie odnalazłem stary numer focusa, są tam wytłumaczone zjawiska światła na końcu tunelu, wyjścia z ciała, różnych doświadczeń mistycznych czy "przypomnienia sobie całego życia". Szukałem bo miałem nadzieję, że będzie coś o świadomych snach ale się myliłem. Jakby ktoś jednak chciał przeczytać artykuł to mogę zrobić skany.

Z tymi cząsteczkami nie wyraziłam się precyzyjnie. To pogląd, zresztą potwierdzany jakimiś naukowymi doniesieniami, lansowany przez ścieżki diamentowej drogi w buddyzmie.
A czy Ty zaglądasz w wyższe wymiary? Ludzik dwuwymiarowy zapewne dostrzegłby jeden wielki chaos... albo nic, bo jego zmysły byłyby dostosowane do odbierania dwóch wymiarów.
Matematyka jest narzędziem stworzonym przez niedoskonały umysł, więc zapewne sama nie jest doskonała...
Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #14 : Grudzień 16, 2011, 14:53:32 »

Któryś z niemieckich filozofów, teraz nie pamiętam czy to był Fichte czy Scheling, dowodził, że radykalny materializm i idealizm (spirytualizm, w rozumieniu buddyjskiej teorii "tylko-umysłu") są tak samo uzasadnione logicznie, więc wybór między nimi jest sprawą gustu czyli wrodzonych predyspozycji. Oczywiście, taki idealizm nie może być rozumiany jako widzimisię, musi to być idealizm konsekwentny i obiektywny. Z tego mógłby płynąć wniosek, że między tymi perspektywami w ogóle nie ma przejścia, tzn. z punktu widzenia nauk o materii nie jesteśmy w stanie niczego powiedzieć o "duchowości" i odwrotnie.

Co do tego artykułu z "Focus", a raczej neuroteologii czy neurologii doświadczeń mistycznych, to mam drobną wątpliwość metodologiczną. Przypuśćmy, że faktycznie dłubiąc komuś w mózgu drucikiem możemy uzyskać efekt, w którym on doświadcza stanu X. To jednak nie wyjaśnia, skąd ten stan X bierze się w "warunkach naturalnych". Albo inaczej: możliwe, że przy pomocy manipulacji mózgiem można wywołać u człowieka wizję np. tygrysa. Ale czy to znaczy, że gdy on wcześniej widział tygrysa, np. w zoo, to ten tygrys nie istniał? Badacze ci musieliby jeszcze udowodnić, że to, co oni z mózgiem robią, zachodzi faktycznie, np. w stanie śmierci klinicznej. Nie czytałem tych artykułów, ale obawiam się, że tego nie zrobili. Mózg faktycznie może być narządem do odbierania sygnałów z zakresu znacznie szerszego niż potrafi to fizyka ze swymi detektorami. Jeszcze inna metafora: można zbudować nadajnik, który po dostrojeniu do naszego telewizora będzie dawał w efekcie śnieżenie na ekranie. Ale czy to dowodzi, że nie istnieje promieniowanie reliktowe tła?

: 1 2 »  
Portyk  |  Pogaństwo  |  Filozofia (Moderator: Zoroastres)  |  Wątek: Świadomość
:  

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.15 | SMF © 2011, Simple Machines
Mercury design by Bloc
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
0.082160