Portyk
politeistów

 start  PANTHΣION    ANTYK KONTRA CHRYSTIANIZM    BLOGOSFERA
Witamy, %1$s. Zaloguj się lub zarejestruj.
Sierpień 21, 2019, 22:01:09

News
Witaj w Portyku!
W razie problemów technicznych proszę o kontakt:
rutilius[m@łpa]pantheion.pl
Stats
10790 1271 238
: BorkowskiM
* subskrybuj RSS
Portyk  |  Pogaństwo  |  Filozofia (Moderator: Zoroastres)  |  Wątek: Buddyzm - Inny punkt widzenia 0 i 1 Gość przegląda ten wątek.
: 1 2 »
: Buddyzm - Inny punkt widzenia  ( 6207 )

Zachęcamy do wzięcia udziału w dyskusji. Nie gryziemy! (za mocno)

Damian907
Corax
*

Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Marzec 02, 2010

: 10


« : Marzec 02, 2010, 17:00:03 »

Buddyzm jest pozbawionym dogmatów, spójnym, wolnym od pojęcia osobowego Boga-Stwórcy systemem nastawionym na duchowy rozwój człowieka. Głównym celem praktykowania metod jakie oferuje jest oczyszczenie umysłu z negatywnych emocji, rozpuszczenie egoizmu oraz rozwinięcie wszechobejmującego współczucia, intuicyjnej mądrości i absolutnej wolności, co prowadzi do doświadczenia nieuwarunkowanej radości i szczęścia.


Religia przyszłości będzie religią kosmiczną. Powinna ona przekraczać koncepcję Boga osobowego oraz unikać dogmatów i teologii. Zawierając w sobie zarówno to, co naturalne, jak i to, co duchowe, powinna oprzeć się na poczuciu religijności wyrastającym z doświadczania wszelkich rzeczy naturalnych i duchowych jako pełnej znaczenia jedności. Buddyzm odpowiada takiemu opisowi.(...) Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm.
Autor: Albert Einstein


Pamiętajmy, że na świecie jest wiele religii. Nie można ich wrzucać do jednego worka, gdyż nie wszystkie zakładają wiarę w niematerialną i nieśmiertelną duszę. Niektóre – na przykład buddyzm – mogą okazać się bliższe koncepcjom współczesnej nauki.
Autor: Francis Crick angielski biochemik, genetyk i biolog molekularny, noblista.


To, że w buddyzmie nie istnieje koncepcja Boga osobowego, wydaje mi się najbardziej atrakcyjne. To znaczy, można wyznawać światopogląd naukowy i jednocześnie być buddystą.
Autor: Czesław Miłosz



"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swoim autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym."

"Żadna religia nie jest ważniejsza niż ludzkie szczęście."

Budda Siakjamuni



Oby wszystkie istoty osiągnęły szczęście i przyczynę szczęścia.

Oby były wolne od cierpienia i przyczyny cierpienia.

Oby nie były oddzielone od prawdziwego szczęścia - wolności od cierpienia.

Oby spoczywały w wielkiej równości, wolnej od przywiązania i niechęci.



"Istnieje bardzo prosty sposób, by stać się Buddą. Nie czyńcie zła, nie lgnijcie do życia i śmierci, miejcie głębokie współczucie dla wszystkich odczuwających istot, odnoście się z szacunkiem do tych ponad wami i bądźcie uprzejmi dla tych, którzy stoją niżej. Porzućcie nienawiść i pragnienia, zmartwienia i smutek – oto co zwie się Buddą. Nie szukajcie niczego innego."

Eihei Dogen Zenji, Shoi


"Wyobraźmy sobie falę na powierzchni morza. Z jednego punktu widzenie jest samodzielnym zjawiskiem, z początkiem i końcem, narodzeniem i śmiercią. Z innego punktu widzenia fala, będąc tylko stanem wody, nie ma samoistnego bytu. Jest to chwilowy fenomen powstały z wody i wiatru. Każda fala jest połączona z innymi.

Jeśli spojrzycie na życie w ten sposób nic nie ma samoistnego bytu. To właśnie w ten sposób postrzega zjawiska i rzeczy umysł w stanie próżni."

Sogyal Rinpoche



Budda z seksu zrodzony:

http://interia360.pl/artykul/budda-z-seksu-zrodzony,10668


Wywiad wideo z nauczycielem Buddyzmu - Wojtkiem Tracewskim

http://video.google.com/videoplay?docid=-6366800768231109690&hl=pl

O polskich buddystach:

http://www.tutej.pl/cms.php?i=17527

http://www.multikulti.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=74&Itemid=33


Buddyzm a Chrześcijaństwo:

http://www.zen.pl/katowice/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=57


Wprowadzenie do Buddyzmu:

http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/list.php?c=intro


Buddyzm w Polsce

http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/index.php
Feanaro
Kadra
Heliodromus
******

Reputacja: 5
Offline Offline

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Wiara słowiańska] : 1329



« #1 : Marzec 02, 2010, 17:20:12 »

Buddyzm jest moim zdaniem ciekawy i inspirujący. Ale tylko ten prawdziwy, najstarszy, w tradycji Theravada.
Nie cierpię natomiast tych wszelkich udziwnień Mahajany a już przede wszystkim Wadźrajany oraz jej tybetańskiej odmiany.

Zrozumianoż mnie? – Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu…
Zoroastres
Moderator
Heliodromus
*****

Reputacja: 5
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Hellenizm reformowany] : 1187


(nie jestem zaratustrianinem)


« #2 : Marzec 02, 2010, 17:21:39 »

Dlaczego? Wadźrajana to taka synteza buddyzmu z pogaństwem, mi się podoba  ;D
Do Damiana: czytam ten sam tekst już chyba na n-tym forum, może warto by trochę "inkulturować" = dostosować do adresatów...

Feanaro
Kadra
Heliodromus
******

Reputacja: 5
Offline Offline

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Wiara słowiańska] : 1329



« #3 : Marzec 02, 2010, 17:26:12 »

Dlaczego? Wadźrajana to taka synteza buddyzmu z pogaństwem, mi się podoba  ;D
Dla mnie z kolei to jakiś wielkie dziwactwo. Jak nieraz patrzę w filmach na lamów i ich wyznawców to jakbym obrazki z Lichenia czy Częstochowy widział  ;D Zresztą Theravada jako jedyna jest ścieżką rozwoju duchowego, dążenia do nirwany. Mahajana wprowadzając boddhisatwów zepchnęła oświecenie na dalszy plan, najważniejsza stała się jakaś chora wszechmiłość i współczucio-użalanie się nad wszystkim, niezabijanie komara etc. To też mi chrześcijaństwem zalatuje  ;D

Zrozumianoż mnie? – Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu…
Zoroastres
Moderator
Heliodromus
*****

Reputacja: 5
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Hellenizm reformowany] : 1187


(nie jestem zaratustrianinem)


« #4 : Marzec 02, 2010, 17:44:49 »

Dla mnie ciekawy jest w wadżrajanie sposób medytacyjnego wykorzystywania różnych buddów do rozwijania różnych aspektów osobowości... Co do Lichenia - to zgoda, ale to folklor, jak się trochę oswoić, to aż tak nie razi. A o współczuciu to chyba wszyscy buddyści teraz prawią. natomiast therawada wydaje mi się najbardziej "ucieczkowym", nieżyciowym. Kagyupi to chociaż dopuszczają żon posiadanie (nawet dwóch!), nie trzeba być od razu mnichem  ;D

Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #5 : Marzec 02, 2010, 18:24:51 »

Zaraz, zaraz, przecież buddyzm jeśli nie odrzuca istnienie Bogów, to na pewno uznaje ich za nieprzydatnych czy szkodliwych. Nie rozumiem więc źródła tych zachwytów z ust pogańskich. Fakt, filozofią bije na dwie głowy chrześcijaństwo, ale też bez przesady! na zachodzie filozofia poszła nieco dalej. Cóż atrakcyjnego dla poganina w buddyzmie?

Damian907
Corax
*

Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Marzec 02, 2010

: 10


« #6 : Marzec 03, 2010, 11:19:24 »

Buddyzm jest moim zdaniem ciekawy i inspirujący. Ale tylko ten prawdziwy, najstarszy, w tradycji Theravada.

Therawada ma najstarszy SPISANY kanon, co wcale nie oznacza że wcześniej nie było przekazu Zen czy Diamentowej Drogi  (Wadzrajany). Fakt że zwykle od niej się zaczyna, jest najmniej "mistyczna", ale nie daje to prawa do deprecjnowanie pozostałychn linii.

Nie cierpię natomiast tych wszelkich udziwnień Mahajany a już przede wszystkim Wadźrajany oraz jej tybetańskiej odmiany.

Akurat Wadzrajana ma najciekawsze metody, przykład

http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=781

Dlaczego? Wadźrajana to taka synteza buddyzmu z pogaństwem, mi się podoba  ;D

Buddyzm Tybetański to synteza Buddyzmu z pogaństwem, Buddyzm Diamentowej Drogi (Wadzrajany) pochodzi od historycznego Buddy Siakjamuniego.

 
Do Damiana: czytam ten sam tekst już chyba na n-tym forum, może warto by trochę "inkulturować" = dostosować do adresatów...

Poprzestańmy na tym ze dostosowywuje odpowiedzi do Adresatów ;)



Dla mnie z kolei to jakiś wielkie dziwactwo. Jak nieraz patrzę w filmach na lamów i ich wyznawców to jakbym obrazki z Lichenia czy Częstochowy widział  ;D

Jakbyś popatrzył na tradycyjne ceremonie w krajach Buddyzmu południowego (Tajlandii chociażby) zobaczyłbyś podobny "Licheń" ;D
Prosty człowiek lubi dzwonki, szaty i inne "cuda wianki", a bez prostych wyznawców, bez "ludu" Buddyzm nie przetrwałby 2 500 lat, nie mówiąc już o tym ze kazdemu nalezy próbować pomóc, tak jak to jest możliwe.

Mahajana wprowadzając boddhisatwów zepchnęła oświecenie na dalszy plan, najważniejsza stała się jakaś chora wszechmiłość i współczucio-użalanie się nad wszystkim, niezabijanie komara etc.

Budda po oświeceniu powiedział "wszystkie istoty są buddami", celem Mahajany (a więc i Diamentowej Drogi) jest wyzwolenie wszystkich istot, można je wyzwolić również w swoim umysle, mozna sie wyzwolić z koncepcji nieoświeconych istot - stać się Przebudzonym.


Zaraz, zaraz, przecież buddyzm jeśli nie odrzuca istnienie Bogów, to na pewno uznaje ich za nieprzydatnych czy szkodliwych.

Bogów Buddyzm nie odrzuca, ale jesli nawet istnieją w sposób osobisty (nie są symbolami), to nie mają wpływu na nasz świat, dlatego się nimi nie zajmujemy.

na zachodzie filozofia poszła nieco dalej.

TZN?

Cóż atrakcyjnego dla poganina w buddyzmie?

Wolnośc umysłu, droga do trwałego szcześcia, doświadczenie Absolutu, bez dogmatów.



Tak przy okazji, dlaczego staliście sie poganami?
« : Marzec 03, 2010, 11:38:23 Damian907 »
Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #7 : Marzec 04, 2010, 13:03:35 »

na zachodzie filozofia poszła nieco dalej.

TZN?
Zaakceptowała indywidualną osobowość w jej odmienności jako coś cennego i koniecznego, również dla Absolutu, a nie jedynie jako przeszkodę w rozpoznaniu wspólnej wszystkim natury buddy.
Cóż atrakcyjnego dla poganina w buddyzmie?
Wolnośc umysłu, droga do trwałego szcześcia, doświadczenie Absolutu, bez dogmatów.
Wolnośc umysłu, - cel tożsamy z klasycznymi szkołami od Sokratesa, a z uwzględnieniem stoicyzmu, epikureizmu czy nawet sceptycyzmu (temu ostatniemu do buddyzmu chyba najbardziej pod drodze).
trwałe szczęście - chrześcijanie też nie mogą uwierzyć, że ktoś kto nie idzie ich drogą może być szczęśliwy.
A ja jestem  ;D
W tym kuszeniu szczęściem brzydko mi pachnie ofertą dla "nieudatnych" - jak ich określał Nietzsche. Mam świadomość śmierci, choroby, rozstania etc. ale naszą pogańską odpowiedzią na to jest nie tyle zaprzeczenie ich realności, co mężne znoszenie.
doświadczenie Absolutu - po co? Wolę doświadczenie rzeczywistości w jej różnorodności.
bez dogmatów - toż samo w pogaństwie.

Tak przy okazji, dlaczego staliście sie poganami?
Aby się nie powtarzać: Tutaj już nam to pytanie zadawano

Damian907
Corax
*

Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Marzec 02, 2010

: 10


« #8 : Marzec 05, 2010, 09:49:35 »

Zaakceptowała indywidualną osobowość w jej odmienności jako coś cennego i koniecznego, również dla Absolutu, a nie jedynie jako przeszkodę w rozpoznaniu wspólnej wszystkim natury buddy.

Ale jak możesz stać się absolutny, jak mozesz doświadczyć nieskończoności, gdy kurczowo trzymasz się swojego Ego? Gdy cały czas się ograniczasz, i jesteś przez to Ego cały czas ograniczany?

W zasadzie oznaczałoby to że można jednocześnie być nieskończonym i zachować pewne cechy osobiste, co nie jest sprzeczne z Buddyzmem, ALE jest bardzo niebezpieczne, ponieważ możemy osiągnąć pewien maksymalny stan Ego (jeszcze nie Absolut), i myślec ze "już dalej nic nie ma".

W tym kuszeniu szczęściem brzydko mi pachnie ofertą dla "nieudatnych" - jak ich określał Nietzsche. Mam świadomość śmierci, choroby, rozstania etc. ale naszą pogańską odpowiedzią na to jest nie tyle zaprzeczenie ich realności, co mężne znoszenie.

To nie jest żadne kuszenie, to filozofia i praktyka która sprawdzały (i sprawdzają) miliony buddystów na przestrzeni 2550 lat, każdy może to sam sprawdzić, nie jest też tak że zaprzeczamy cierpieniu, my jedynie mamy metody aby to niepotrzebne cierpienie zlikwidować, a żeby z tym nieuniknionym (choroba, starość, śmierć) umieć sobie poradzić.


doświadczenie Absolutu - po co? Wolę doświadczenie rzeczywistości w jej różnorodności. .

Doświadczając Absoltu doświadczysz pełni rzeczywistości w jej całej różnorodności, obecnie doświadczasz pewien mały wycinek, pewną iluzję.
Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #9 : Marzec 05, 2010, 22:58:56 »

Ale jak możesz stać się absolutny, jak mozesz doświadczyć nieskończoności, gdy kurczowo trzymasz się swojego Ego? Gdy cały czas się ograniczasz, i jesteś przez to Ego cały czas ograniczany?
Wiesz, tylko ja wcale nie jestem przekonany, że chcę stać sie absolutny czy doświadczać nieskończoności. Skończoność ma jedną zaletę nad nieskończonością - jest określona, ma jakąś formę do której można się tak czy inaczej odnieść. Pchanie się w nieskończoność czy absolut jest to moim zdanie wprowadzanie się w stan, który (...jakby to powiadzieć...) nie przynależy nam z natury. Nawet Bogowie nie są absolutni czy nieskończeni, więc czyż takie dążenia u człowieka nie są przejawem rozdętego ego? (lub iluzją?)
To nie jest żadne kuszenie, to filozofia i praktyka która sprawdzały (i sprawdzają) miliony buddystów na przestrzeni 2550 lat, każdy może to sam sprawdzić, nie jest też tak że zaprzeczamy cierpieniu, my jedynie mamy metody aby to niepotrzebne cierpienie zlikwidować, a żeby z tym nieuniknionym (choroba, starość, śmierć) umieć sobie poradzić.
Z tego co się orientuję, to polegają one na "rozpuszczaniu" czyli przynajmniej subiektywny odrealnianiu....

Doświadczając Absoltu doświadczysz pełni rzeczywistości w jej całej różnorodności, obecnie doświadczasz pewien mały wycinek, pewną iluzję.
Obawiam się, ze się o tym nie przekonam, ;) akceptuję wycinkowość rzeczywistości w której postawił mnie los, i nie wiem po cóż miałbym umieszczać się w jakimś absolutnym punkcie 

Damian907
Corax
*

Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Marzec 02, 2010

: 10


« #10 : Marzec 07, 2010, 19:15:59 »


Wiesz, tylko ja wcale nie jestem przekonany, że chcę stać sie absolutny czy doświadczać nieskończoności. Skończoność ma jedną zaletę nad nieskończonością - jest określona, ma jakąś formę do której można się tak czy inaczej odnieść.


Która to forma predzej czy później ulegnie zmianie, wszystko się zmienia, nie ma nic trwałego, ciało staje się stare, chore i umiera, odpowiada Ci to - ok, Twoja sprawa.


Pchanie się w nieskończoność czy absolut jest to moim zdanie wprowadzanie się w stan, który (...jakby to powiadzieć...) nie przynależy nam z natury. Nawet Bogowie nie są absolutni czy nieskończeni, więc czyż takie dążenia u człowieka nie są przejawem rozdętego ego? (lub iluzją?)


Co do bogów to się zgodzę - nie są absolutni, również przechodzą kołowrotek życia, starzeją się, chorują, umierają i przybierają nową formę. Czy dążenie do Absolutu jest to przejaw Ego, może tak być, zależnie jaką definicję przyjmiemy, w Buddyzmie Ego jest tym wszystkim co nas ogranicza, silne pragnienie rozwoju może prowadzić do rozpaczy jeśli niewłaściwie uzyjemy energii jakie zawiera ten stan, nie jest to jednak iluzja, ponieważ istnieją osoby które urzeczywistniły nauki Buddy.



Z tego co się orientuję, to polegają one na "rozpuszczaniu" czyli przynajmniej subiektywny odrealnianiu....


Napewno nie na odrealnieniu, jest dokładnie przeciwnie. Nie jest to też "rozpuszczenie", zakładałoby to że coś utraciliśmy, coś właśnie rozpuściliśmy, co było ważne, a tak nie jest.



Obawiam się, ze się o tym nie przekonam,  akceptuję wycinkowość rzeczywistości w której postawił mnie los, i nie wiem po cóż miałbym umieszczać się w jakimś absolutnym punkcie


Nie musisz odrazu stawiać sobie za cel jakiegoś abstrakcyjnego mniej lub bardziej "Absolutu", ważne jest również to co dzieje się "Tu i Teraz", wyciągnięcie maksymalnego rozwoju ze wszystkiego co się wydarza, maksymalnej "energii" z chwili obecnej, potem sam możesz zdecydować czy stać się w pełni Przebudzonym, czy np. dalej odradzać się, pomagając innym znależć ich własną wolność.
Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #11 : Marzec 07, 2010, 21:12:45 »

Widzisz, gdy słucham nauczycieli buddyjskich, którzy udzielają porad dotyczących stosunku do życia, nieprzywiązywania się, nie ulegania namiętnościom itp., to się w tym odnajduję, gdyż doszedłem do tego inną drogą (wielotorową, więc precyzyjnie trudno zrekonstruować). Ja nazywam tę postawę stoicyzmem i jako taki staram się praktykować.
Problem z dodaną "metafizyką".
Wydaje mi się, że tu leży zasadnicza różnica między buddyzmem (ale też hinduizmem) a etyką klasyczną: jak by tego nie ująć, to celem szkół Wschodu jest znalezienie ukojenia w (praktycznym) rozwiązaniu równania Atman=Brahman (czy też ja=umysł Buddy - zapis równania może być rozmaity). Etyka zachodnia (oczywiście nie mówię o chrześcijaństwie) za cel stawia szczęście człowieka takiego, jaki jest, poprzez rozwój tego, co w sobie ma, w świecie, w jakim go los postawił (z marginesem na możliwość jego zmiany). Co prawda Arystoteles pisał o pełni szczęścia płynącej z kontemplacji Absolutu, ale jest to chyba mimo wszystko co innego, niż buddyjski wgląd. Innymi słowy, choć patrząc z zewnątrz może to opierać się na bardzo podobnej postawie życiowej (nazwijmy to wprost - mądrości), to stosunek do metafizyki jest odmienny i płynące stąd konkretne praktyki muszą być odmienne (i chyba nie dające się pogodzić). Dla buddyzmu metafizyka ma wartość wyłącznie instrumentalną (wszak Budda każdemu mówił wg potrzeb), jest dobra, jeśli prowadzi do wyzwolenia, dla Zachodu jest podporządkowana celom bardziej obiektywnym, dążeniu do prawdy, niezależnie od dążenia do szczęścia (choć ostatecznie może się to zgrywać). To umożliwiło na Zachodzie wytworzenie postawy obiektywnej, naukowej, niezależnej od kwestii "zbawienia duszy".

Damian907
Corax
*

Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Marzec 02, 2010

: 10


« #12 : Marzec 09, 2010, 16:23:51 »

Bardzo zdziwiły mnie Twoje wnioski ::)

Widzisz, gdy słucham nauczycieli buddyjskich, którzy udzielają porad dotyczących stosunku do życia, nieprzywiązywania się, nie ulegania namiętnościom itp., to się w tym odnajduję, gdyż doszedłem do tego inną drogą (wielotorową, więc precyzyjnie trudno zrekonstruować). Ja nazywam tę postawę stoicyzmem i jako taki staram się praktykować.

Ale my naprawdę nie tworzymy niczego nowego, jedynie wyjaśniamy jaka jest natura Rzeczy, zasady te są uniwersalne i mogły zostać odkryte niezależnie.

(czy też ja=umysł Buddy - zapis równania może być rozmaity).

Ale my nie łączymy się z żadnym Buddą, ani z jego umysłem ;) Usuwamy jedynie wszelkie zasłony umysłu (jak Ego) aby doświadczyć Absolutu, czyli absolutnego stany umysłu, pełnej wolności i radości, nie łaczymy się z czymś zewnętrznym, a jedynie odkrywamy "siebie", naszą własną naturę.

Wydaje mi się, że tu leży zasadnicza różnica między buddyzmem (ale też hinduizmem) a etyką klasyczną: jak by tego nie ująć, to celem szkół Wschodu jest znalezienie ukojenia w (praktycznym) rozwiązaniu równania Atman=Brahman (czy też ja=umysł Buddy - zapis równania może być rozmaity). Etyka zachodnia (oczywiście nie mówię o chrześcijaństwie) za cel stawia szczęście człowieka takiego, jaki jest, poprzez rozwój tego, co w sobie ma, w świecie, w jakim go los postawił (z marginesem na możliwość jego zmiany). Co prawda Arystoteles pisał o pełni szczęścia płynącej z kontemplacji Absolutu, ale jest to chyba mimo wszystko co innego, niż buddyjski wgląd.

W Buddyzmie te dwa podejścia są jednym.

Dla buddyzmu metafizyka ma wartość wyłącznie instrumentalną (wszak Budda każdemu mówił wg potrzeb), jest dobra, jeśli prowadzi do wyzwolenia, dla Zachodu jest podporządkowana celom bardziej obiektywnym, dążeniu do prawdy, niezależnie od dążenia do szczęścia (choć ostatecznie może się to zgrywać). To umożliwiło na Zachodzie wytworzenie postawy obiektywnej, naukowej, niezależnej od kwestii "zbawienia duszy".


Jak już pisałem odkrycie Absolutu, odkrycie naszej własnej doskonałej natury oraz odkrycie Prawdy są JEDNYM.
Zoroastres
Moderator
Heliodromus
*****

Reputacja: 5
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Hellenizm reformowany] : 1187


(nie jestem zaratustrianinem)


« #13 : Marzec 11, 2010, 17:51:44 »

W Buddyzmie te dwa podejścia są jednym.
W buddyzmie chyba wszystko jest jednym  ;D
A serio, mógbyś coś napisać o roli bogów w b.tybetańskim? 1)jak mogą pomóc w rozwoju duchowym? 2) Jak są rozumiani - jako "realne" istoty - jak ludzie czy jako archetypy bezosobowe, "konstrukcje  pedagogiczne"?

Damian907
Corax
*

Reputacja: 0
Offline Offline

U nas od: Marzec 02, 2010

: 10


« #14 : Marzec 11, 2010, 22:46:58 »

Cóż, sam dopiero wkraczam w Buddyzm Diamentowej Drogi (nazywany również tybetańskim), nie czuję się zatem kompetentny w udzielaniu pytań na tak szczegółowe pytania, ale aby nie zostawić Cię z niczym, podrzuciłem informację o buddzie "Avalokiteśvara", co powinno nieco rozjaśnić sytuację ;)

http://diamentowadroga.pl/dd38/zrodzony_z_lotosu
: 1 2 »  
Portyk  |  Pogaństwo  |  Filozofia (Moderator: Zoroastres)  |  Wątek: Buddyzm - Inny punkt widzenia
:  

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.15 | SMF © 2011, Simple Machines
Mercury design by Bloc
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
0.089165