Portyk
politeistów

 start  PANTHΣION    ANTYK KONTRA CHRYSTIANIZM    BLOGOSFERA
Witamy, %1$s. Zaloguj się lub zarejestruj.
Listopad 17, 2018, 20:19:04

News
Witaj w Portyku!
W razie problemów technicznych proszę o kontakt:
rutilius[m@łpa]pantheion.pl
Stats
10790 1271 238
: BorkowskiM
* subskrybuj RSS
Portyk  |  Pogaństwo  |  Mitologia (Moderator: Oribasios)  |  Wątek: Wiele mitów jeden świat 0 i 1 Gość przegląda ten wątek.
: « 1 2 3 4
: Wiele mitów jeden świat  ( 16708 )

Zachęcamy do wzięcia udziału w dyskusji. Nie gryziemy! (za mocno)

rawimir
Gość


« #45 : Wrzesień 11, 2009, 11:53:11 »

Jeśli chodzi Tobie o definicje pogaństwa, to w Polsce tego nie konsultowaliśmy. Czy za granicą, nie wiem.
Czyli to tłumaczenie wersji angielskiej, w takim razie tekst Campbella staje się bardziej zrozumiały.
Szczerze mówiąc, nadal nie roumiem, co masz na myśli. O jakim tekscie ze strony PFI PL mówisz. Definiacj apogaństwa tam podana jest bardzo szeroka. Jest tam także mowa o rekonstrukcjonistach. Jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś o poszczególnych ścieżkach, klikasz na zakładkę i tam są teksty pisane przez przedstawicieli tych ścieżek. Czy to powód do frustracji? Napisz, o co w definicji Ci chodzi, ale przeczytaj ja w cąłości a nie wyrwane z kontekstu fragmenty.

Być może moja otwartość na rożne panteony jest większa ale nie jest nieograniczona.
To nie chodzi dokładnie o otwartość na inne panteony. Sądzę, że jestem równie otwarty o czym świadczy choćby dobór ilustracji na stronie głównej pantheionu. Ostatnio jedna obniżyła mi się tolerancja na to, co się robi z panteonami.
[/quote]
Zdaję się, ze hołdujesz marksistowskiej tezie o przechodzeniu ilości w jakość ;). Dobranie jednego boga jest okej. Dobranie dwóch bogów tez jeszcze jest okej. Stwoerzenie jednego lub kilku synkretycznych bogów tez jest ok. Ale dobranie większej liczby, tak, ze nie wiadomo, czy do panteonu dobrano czy tez niego dobrano to juz nie jest okej. W porzadku, nawet rozumiem ten punkt widzenia. Rzecz w tym, ze panteonów nie stosuje sie analogia rodziny, o której pisal Zaratustra ale raczej całej grupy etnicznej, narodu. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jestesmy Polakami, Niemcami, Francuzami. Mamy wspólna historię, wspólny jezyk itd. Czy mamy wspólen pochodzenie? O, to jest dobre pytanie. Spraw komplikuje się w przypadku takich narodów jak Szwajcarzy, czy Belgowie. Czy Walon jest Francuzem (język), czy Belgiem (państwo, historia). Podobnie można pytać o Flamanda, Niemca w Szwajcarii itd. A Stany Zjednoczone i Amerykanie. Mają bardzo silne poczucie przynależności do narodu amerykańskiego. Czy mają wspólna historię? Jedni tak inni nie. Zalezy, jak długo dana osoba jest Amerykaninem. A jednak tworzą wspólnotę.

My, tu dyskutujący, jesteśmy Europejczykami. Kim są Europejczycy. Są podobnie jak Flamandowie i Walonii w Belgii, różnymi grupami etnicznymi połączonymi wspólna historia (tak, naparzaliśmy się ale głównie miedzy soba a na zewnątrz raczej tworzylismy wspólny front). Nasza kultura ma wspólne korzenie. Są to: kultura helenistyczna, rzymska, w zdecydowanej większości wspólne pochodzenie indoeuropejskie nawarstwione na ludność staroeuropejską. wiec z perspektywy Chinczyka jestesmy jednym europejskim narodem, mimo, ze nam się wydaje, ze tak bardzo sie różnimy. Dla zobrazowania - kiedyś jechałem w pociągu z 7 Chińczykami w przedziale. Kiedy zapytałem ich, w jakim języku rozmawiają, odpowiedzieli mi, że po... kantońsku. Pojęcie jezyka chińskiego nie istnieje. Istnieje za to kultura chińska, wspólna historia, wspólne pismo (my tez zasadniczo posługujemy sie wspólnym pismem, alfabetem wywodzącym sie w wersji europejskiej z alfabetu greckiego a upowszechnionego w odmianie łacińskiej lub cyrylicy). Ubieramy się tak samo, mamy podobne reakcje na te same zdarzenia. jesteśmy Europejczykami.
Patrząc z tego poziomu, czuję sie upwazniony do czerpania z róznych panteonów Europy, które z mojej perspektywy, mają często wspólne korzenie. I czasem jest tak, ze ci sami bogowie maja rózne imiona a czesem jest tak, ze sa to całkiem odrębni bogowie, których zakres kompetencji jest zupełnie inny niz mieszkańców terenów z innym panteonem.

A teraz taki eksperyment myślowy. Załóżmy, że Cesarstwo Rzymskie trwa do dzisiaj. Załóżmy także, ze ludy Europy na zachód od Bugu uległy latynizacji a ludy na  wschód hellenizacji (takie sobie ząłożenie, bo akurat wolę Rzym od Bizancjum ;) ). Pytanie brzmi, co się stało z panteonami zhellenizowanych Słowian i zlatynizowanych Słowian, Garemanów, Celtów? Pytanie kolejne, co się stało z panteonami Greków i Rzymian? ponad 2000 lat bytowania we wspólnym państwie. Wszyscy jesteśmy Rzymianami. Wszyscy uczestniczymy w kulcie państwowym ale mamy także lokalne kulty, wywodzące sie lokalnych tradycji, czyli zanurzonych w dawnych lokalnych panteonach.

Mogę powiedzieć, ze moim panteonem sa panteony tego kręgu kulturowego. W mojej mitologii, może być tak, ze Dzeus idzie wychylić kielich ambrozji z Diausem Piterem a Venus rywalizuje z Afrodytą, jednak w kontaktach z Freją trzymają sztamę. Oczywiście wcale tak być nie musi. ;)

Myślę, że taka hipoteza jest warta przemyślenia.


Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #46 : Wrzesień 11, 2009, 13:03:39 »

Wątek personalny z Agni został przeniesiony do Offtopy.
http://portyk.pantheion.pl/index.php?topic=193.0


rawimir tak, ilość przechodzi w jakość, i nie tylko w marksizmie, ale też w przyrodzie: znasz na przykład pojęcie wartości granicznej? jest różnica, czy sobie dżina zabarwimy sokiem z malin czy dodamy jeszcze cole, whisky, piwo i sok z ogórków. Ilość przechodzi w jakość też w drugą stronę, można sobie po kolei wyrywać po jednym włosie, ale w którymś momencie zostajemy łysi i koniec.
Pisałem to już, ale powtórzę: włączanie Boga do panteonu się zdarzało, zdarzało się nawet łączenie całych panteonów, ale były to procesy społeczne  i długotrwałe. Pomysł, aby połączyć panteony lokalne z ogólnoeuropejskim mi się podoba (po przemyśleniu może dodałbym jakieś zastrzeżenia), ale jest to mimo wszystko co innego niż praktyka eklektycznych, którzy na ołtarzyku stawiają Maryję, Wisznu, Thota i Afrodytę.
Jest różnica, między przeszczepem narządu a tworzeniem zupełnie nowego bytu a'la Frankenstein. Przynajmniej dla mnie jest to różnica. Jeśli dla Was nie jest, to cóż, jesteśmy poganami na dwa różne sposoby i chciałbym, aby ta różnica została uszanowana, nawet, jeśli jest róznicą tylko z mojego punktu widzenia. Tyle.
Co do strony "O pogaństwie", to po prostu zrozumiałem, że helleniści, którzy mają tak duży problem z wiccanami jak anglosascy, po przeczytaniu tego tekstu mogą czuć się zirytowani, bo między wielu innymi elementami całość tekstu uwypukla te trzy kluczowe elementy, o których pisałeś, które akurat w hellenizmie nie odgrywają centralnej roli. Ja się specjalnie nie czuję.
« : Wrzesień 12, 2009, 13:09:29 Rutilius »

rawimir
Gość


« #47 : Wrzesień 11, 2009, 14:31:49 »

tak, ilość przechodzi w jakość, i nie tylko w marksizmie, ale też w przyrodzie: znasz na przykład pojęcie wartości granicznej? jest różnica, czy sobie dżina zabarwimy sokiem z malin czy dodamy jeszcze cole, whisky, piwo i sok z ogórków. Ilość przechodzi w jakość też w drugą stronę, można sobie po kolei wyrywać po jednym włosie, ale w którymś momencie zostajemy łysi i koniec.
Przecież napisałem, ze to rozumiem.  
Pisałem to już, ale powtórzę: włączanie Boga do panteonu się zdarzało, zdarzało się nawet łączenie całych panteonów, ale były to procesy społeczne  i długotrwałe.
A skąd masz pewność, że wicca eklektyczna nie jest wyrazem pewnego procesu społecznego. Procesy społeczne mają zazwyczaj tą cechę, że umiemy je zidentyfikować post factum a także i tę cechę, że przejawiają się w postawach konkretnych osób. Tu masz do czynienia z konkretnymi osobami, mającymi pewna wizje adaptacji panteonów do własnych potrzeb. W którymś z poprzednik postów zadałem pytanie o przyczyny popularności wicca eklektycznej. Może to własnie wyraz jakiegos procesu społecznego, którego jeszcze nie umiemy do końca zidentyfikować i dlatego go nie ogarniamy. Pisze "my", bo jak pisałem wczęsniej wiccanie tez maja problem z eklektycznymi.

A wracając do wicca, nie sądzę, żeby wiccanie (tradycyjni, inicjowani) postępowali w ten sposób, że sobie dobierają Wisznu, z Afrodytą i stawiaja na ołtarzyku. Raczej przyjmując Wisznu, przyjmują cały panteon wraz z jego mitami. odnosząc się do Wisznu, odnoszę sie do niego w jego własnym mitologicznym środowisku. Odnosząc się do Afrodyty odnoszą się do niej w jej wlasnym mitologicznym środowisku. Możemy się spierać i dyskutować na temat interpretacji mitów dotyczacych konkretnych bóstw. My dązymy do pewnej syntezy, widząc w, z mojego punktu widzenie, w konkretnej boginii lub bogu boskość przejawiająca się w określony sposób. Podkreślam, zę z mojego punktu widzenia, jest to nadal konkretny bóg lub konkretna bogini widziana w jego/jej własnym środowisku mitologicznym. Inne podejście nie ma sensu, moim skromnym zdaniem, bo zapraszając np. Afrodytę, chodzi mi o te cechy kobiecości, które zawsze wyrażała Afrodyta a nie np. Hera, bądź Freja. Nie chodzi więc ogólnie o archetyp kobiecości w tym przypadku ale o archetyp kobiecości wyrażany mitami związanymi z Afrodytą.  

Pomysł, aby połączyć panteony lokalne z ogólnoeuropejskim mi się podoba (po przemyśleniu może dodałbym jakieś zastrzeżenia), ale jest to mimo wszystko co innego niż praktyka eklektycznych, którzy na ołtarzyku stawiają Maryję, Wisznu, Thota i Afrodytę.
no, zastrzeżenia musza być :D.
A propos Maryji i innych bogów. Polecam przypadek pewnej haitańskiej bogini (imienia nie pamietam), która wygląda jak... Maryja częstochowska, Czarna Madonna. Ma nawet ciecia na policzku. Wizerunek tej bogini został przeniesiony przez Polskich żołnierzy Napoleona, którzy zdezerterowali i pozostali wśród miejscowej ludności. Z czasem ich geny się rozwodniły. Ich potomkowie są czarnoskórzy, ale z duma przechowują czaka swoich przodków oraz czczą boginię o twarzy Madonny Czestochowskiej. oczywiście wyznaja religię synkretyczną o korzeniach afrykańskich. Pewnie na poczatku wyglądąło to dokładnie tak jak piszesz. Ustawiali na ołtarzykach figurki bogów afrykańskich i ikonkę NMP Częstochowskiej. Jeszcze raz podkreslam. proces społeczny i historyczny widac z perspektywy. Konkretny przejawa tego procesu jest niewiele mówiąca fotografią, z której chce się wyciagnąć jakies wniski. bardzo często błędne.

Jest różnica, między przeszczepem narządu a tworzeniem zupełnie nowego bytu a'la Frankenstein.
He, he, he, kiedy utną Ci rękę powiesz - oto ja a oto moja ręka. Kiedy utną Ci nogę, powiesz - oto ja a oto moja noga. Kiedy utną Ci głowę, powiesz - oto ja... a dalej. Co powiesz dalej. Gdzieś jest granica, od której jedna forma przechodzi w inna ale tej granicy, nie da się tak po prostu uchwycić. Nie można tez powiedzieć, że wszelkie stadia pośrednie pomiędzy stanem ante a stanem post są nienaturalne. każdy stan pośredni jest jakimś stanem ante i jakimś stanem post. Na tym polega proces (nie wartościuję - nie mówię nowe=lepsze ani, że dawne =lepsze)


Co do strony "O pogaństwie", to po prostu zrozumiałem, że helleniści, którzy mają tak duży problem z wiccanami jak anglosascy, po przeczytaniu tego tekstu mogą czuć się zirytowani, bo między wielu innymi elementami całość tekstu uwypukla te trzy kluczowe elementy, o których pisałeś, które akurat w hellenizmie nie odgrywają centralnej roli. Ja się specjalnie nie czuję.
Pewnie jedni z tym maja problem a inni nie. Wśród członków PFI sa i helleniści, astryjczycy, druidzi, wiccanie i inni. Zresztą przglądając dyskusje na tym forum zauważyłem ze kiedy dyskutowaliście o pogaństwie pojawiały się głosy o odniesieniu do natury. W sumie, to, ze w jakimś systemie zagadnienie nie jest kluczowe, nie oznacza, że go tam nie ma.
Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #48 : Wrzesień 11, 2009, 14:45:37 »

Nie za bardzo rozumiem, o co chodzi z tym procesem społecznym. Akurat do zauważenia i wyodrębnienia procesu jakim jest wicca eklektyczne specjalnego dystansu nie potrzeba, bo również Wy macie z nimi problem. Nie jest to jedyna tendencja społeczna typowa dla współczesności, jest np. ruch alterglobalistów, tęczowych, neomarksistów, neonazistów, feministek, ewangelicznych chrześcijan, radiomaryjowców, hip hop, i wiele innych. Są to wyrazy pewnych procesów społecznych. I co? Z faktu, że wszystkie jakoś wyrażają istotę współczesności nie oznacza, że wyrażają tendencję na które musimy się zgadzać. Przeciwnie, pewne tendencje będę aprobował inne (z radością) zwalczał. Pewne tendencje są sensowne inne nie. Nie uważam, by religia musiala zawsze się dostosowywać do współczesnych trendów, zwykle wychodzi jej to na niekorzyść: np. we Francji najbardziej liberalne zakony katolickie świecą pustkami, tak chciały się dostosować do swiata, że zatraciły różnicę między sobą a światem, a przynajmniej różnica ta przestała być atrakcyjna.

Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #49 : Wrzesień 11, 2009, 15:02:37 »

Co do Frankensteina a obcinaniem kończyn - też nie rozumiem. W zastosowaniu do pogaństwa byłaby to tendencja do monoteizmu. I tu chyba również mamy wartości graniczne, monoteizm to monoteizm a nie politeizm, a między nimi jest też dualizm, który trudno pomylić z monoteizmem.
Metafora z przeszczepem jest moim zdaniem o tyle dobra, że religia jest całością organiczną i tak jak organizm wymaga czasu, aby przeszczep się przyjął, tak religia politeistyczna wymaga czasu aby "oswoić" nowego Boga. Chyba żaden hirurg nie podjąłby się przeszczepu pięciu organów na raz?

Co do tego, co napisałeś o podejściu wicca do Bóstw. hmmm.. zastanawiam się, ale to na razie hipoteza (za mało wiedzy by postawić tezę), czy nie jest to stary problem  relacji miedzy religią a magią. Religia jako coś, co określa wyznawcę, niekoniecznie władczo-despotycznie, ale jednak w jakiś sposób ukierunkowująco, stawia pewne wymagania czy ideały. Magia, jako coś co posługuje się bytami nadprzyrodzonymi dla korzyści wyznawcy według jego własnych ideałów i wartości.
jak byś na takiej osi wyznaczonej przez te określenia umieścił wicca?
« : Wrzesień 11, 2009, 15:09:37 Rutilius »

rawimir
Gość


« #50 : Wrzesień 11, 2009, 15:09:32 »

Nie za bardzo rozumiem, o co chodzi z tym procesem społecznym.
O to, że wicca eklektyczna, moim zdaniem, jest wyrazem jakiegoś procesu społecznego. Napisałeś:
Cytuj
Pisałem to już, ale powtórzę: włączanie Boga do panteonu się zdarzało, zdarzało się nawet łączenie całych panteonów, ale były to procesy społeczne  i długotrwałe.
więc się do tego odniosłem. Moim zdaniem w tym wypadku mamy do czynienia z procesem społecznym, którego skutków nie znamy. Podobać się Tobie nie musi i możesz wypowiadać się krytycznie o takiej postawie, ale wypadałoby uznać, że jest to dość naturalne zjawisko. I w gruncie rzeczy dość analogiczne, do tego, co wielokrotnie już zachodziło i pewnie zachodzi stale.

Akurat do zauważenia i wyodrębnienia procesu jakim jest wicca eklektyczne specjalnego dystansu nie potrzeba, bo również Wy macie z nimi problem. Nie jest to jedyna tendencja społeczna typowa dla współczesności, jest np. ruch alterglobalistów, tęczowych, neomarksistów, neonazistów, feministek, ewangelicznych chrześcijan, radiomaryjowców, hip hop, i wiele innych. Są to wyrazy pewnych procesów społecznych.

W kontekście tego, co powiedziałeś wczesniej uznaję, ze zmieniłeś zdanie i teraz podzielasz moje. Cieszę się, że udało mi się Ciebie przekonać.


Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #51 : Wrzesień 11, 2009, 15:17:58 »

Teraz już rozumiem, o co chodziło z tym społecznym. Niestety jest to ta niezręczna dwuznaczność słowa "spoleczny". Miałem na myśli, że przyjmowania nowego Boga dokonywała społeczność (naród, lud, plemię), nie była to decyzja indywidualna. Eklektyzm jest zjawiskiem spolecznym w tym sensie, że jest masowym, występuje często, ale jego podmiotem nie jest spoleczność jako taka. Można go uznać za przejaw tendencji społecznej jaką jest indywidualizm, konsumpcyjne podejście do dóbr materialnych i duchowych itd.
Ale racja, to może się zmienić, może oni są protagonistami tego, co będzie kiedyś? Również zmiany społeczne (w pierwszym sensie) zaczynały się od jednostek. Zatem zgoda.
« : Wrzesień 11, 2009, 15:19:45 Rutilius »

Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #52 : Wrzesień 13, 2009, 16:46:33 »

Gorąco proszę szanownych gości o zaprzestanie offtopowania. Dział offtopy dostępny jest dla zarejestrowanych użytkowników, pisanie nie na temat to ich przywilej.  Uznaję, że kto chciał mógł się wypowiedzieć. Wszelkie dalsze tego typu uwagi będą lądować w koszu. Howgh.

Pacal II
Gość


« #53 : Wrzesień 17, 2009, 17:04:29 »

Ja przyznam się, że swoim światopoglądem czerpię z wielu mitologii między innymi Siuksów, ludów Mezoameryki czy Hindusów.
     Od pierwszych przejąłem szacunek do świata natury. Choć w mentalności europejskiej wykształcił się obraz Indianina, który ani ruszy przyrody jest prymitywny, nie lubi cywilizacji, wcale tak jednak nie było. Indianie chętnie korzystali z dorobku przybyszy: metalu, prochu, wszelakich narzędzi tworzyli też często rozbudowane organizmy państwowe i cywilizacje. Mieli jednak do przyrody szacunek, nie chodzi o to, żeby nie jeść mięsa jednak, żeby szanować istotę z której ono pochodzi.
     W Mezoameryce po prostu podoba mi się panteon, ogólnie można by rzec forma (niekoniecznie treść) oraz to jak ich mity o człowieku doskonale odwzorowują ewolucję zaproponowaną nam przez Darwina. Podoba mi się też, że nie ma u nich rozróżnienia między dobrem i złem, uznawali to za domenę ludzi. Dość charakterystyczny w tej religii konflikt między dwoma bogami: Tezcatlipocą i Quetzalcoatlem jest tak naprawdę "zmityzowanem" konfliktem między dwoma postaciami historycznymi. Zresztą nie ma tu czerni i bieli. Quetzalcoatl nawet jako bóg mądrości i nauki skłonny jest do gniewu a nawet do pijaństwa, zaś Tezcatlipoca chaotyczny bóg magii patronował także młodym wojownikom i poetom. Mimo wszystko są oni nierozłączni i często współpracują ze sobą by osiągnąć jakiś cel.
     W hinduiźmie zaś chodzi mi o aspekt kosmologiczny. Bowiem w przeciwieństwie do innych religii czy filozofii uznaje on czas bez początku i z dwóch stron nieskończony, co pasuje do zaakceptowanej przeze mnie teorii pulsującego wszechświata.
Rutilius
Down here I'm god
Administrator
Heliodromus
*******

Reputacja: 3
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Styczeń 09, 2009

[Pogaństwo - hellenizm] : 1546



« #54 : Wrzesień 17, 2009, 17:20:54 »

Ciekawe, co piszesz.

Ja przyznam się, że swoim światopoglądem czerpię z wielu mitologii między innymi Siuksów, ludów Mezoameryki czy Hindusów.
Nie jest to zbrodnia, aby się jakoś trzeba przyznawać  ;D
Nie spotkałem jeszcze nikogo kto by buszował w tych mitologiach (tzn. szamanów owszem, ale odwołujących się raczej do tradycji Pn.Amer.) Jak w ogóle się tam odnajdujesz? W panteonach europejskich mimo wszystko mamy spore poczucie swojskości, do pewnego stopnia chyba też hinduizm nie jest aż tak egzotyczny (w końcu indoeuropejczycy). Czy to preferencja wyłącznie "estetyczna"? Chodzi mi o to, na jakim poziomie odczuwasz ten panteon jako "swój".

     W Mezoameryce po prostu podoba mi się panteon, ogólnie można by rzec forma (niekoniecznie treść) oraz to jak ich mity o człowieku doskonale odwzorowują ewolucję zaproponowaną nam przez Darwina. Podoba mi się też, że nie ma u nich rozróżnienia między dobrem i złem, uznawali to za domenę ludzi. Dość charakterystyczny w tej religii konflikt między dwoma bogami: Tezcatlipocą i Quetzalcoatlem jest tak naprawdę "zmityzowanem" konfliktem między dwoma postaciami historycznymi. Zresztą nie ma tu czerni i bieli. Quetzalcoatl nawet jako bóg mądrości i nauki skłonny jest do gniewu a nawet do pijaństwa, zaś Tezcatlipoca chaotyczny bóg magii patronował także młodym wojownikom i poetom. Mimo wszystko są oni nierozłączni i często współpracują ze sobą by osiągnąć jakiś cel.

Mógłbyś rozwinąć nieco o zbieżności między mitologią Mezoamerykanów i Darwinem?
Co do ambiwalencji moralnej Bogów, to chyba w ogóle cecha pogaństwa. Nie przychodzi mi do głowy chyba żaden panteon, który by Bogów uważał za jednoznacznie dobrych albo złych (oprócz oczywiście mazdaizmui religii abrahamopochodnych).

Jeśli Twój post miał nawiązywać do tematu to powiem tak:
jest nie do uniknięcia to, że swój światopogląd kształtujemy pod wpływem różnych kultur, zwłaszcza dzisiaj. Mi chodziło o coś nieco innego: czym innym jest światopogląd, filozofia, a nawet system moralny, a czym innym religia. Rozumiem, że w systemach magicznych może być to wszystko jedno skąd dana siła pochodzi, skoro liczy się cel. W religii mamy jednak nieco inny rodzaj praktyki polegającej bardziej na współpracy, byciu kształtowanym, czy prowadzonym przez bóstwo.

BTW Czy istnieje nurt rekonstrukcjonizmu mezoamerykańskiego, wykraczającego poza samych Indian?
« : Wrzesień 17, 2009, 18:11:59 Rutilius »

Pacal II
Gość


« #55 : Wrzesień 18, 2009, 23:24:15 »

Cóż jest kilka powodów:
1.   Jest tu coś w rodzaju cykliczności czasu, z którą to koncepcją jak pisałem w poprzednim poście się zgadzam, choć nie aż tak zarysowana jak w hinduizmie.
2.   Brak konfliktu dobro-zło, tytani-bogowie itp.
3.   Ofiara złożona przez samych Bogów.
4.   Szacunek dla zwierząt i świata przyrody.
5.   „czysty politeizm” czyli bez panteizmu. Co nie znaczy, że nie rozwijała się u Azteków chociażby filozofia
6.   Jak to ująłeś „względy estetyczne”
7.   Więź z tymi Bogami (wierzący zrozumieją ;))
8.   Zawarta jest ewolucja człowieka, która staram się wytłumaczyć.

Trzeba oczywiście pamiętać, że jest to jedynie moja interpretacja. Ludzie w mitologii Meksyku byli tworzeni w różnych fazach z każdym razem doskonalsi i bliżsi Bogom.
§   Człowiek z gliny, którego słowa nie miały sensu – pierwsze hominidy, bliższe innym zwierzętom niż współczesnych homo sapiens.
§   Człowiek z drewna, potrafiący mówić jednak bez serca i intelektu – następne fazy ewolucji, gdzie człowiek rozwija mowę.
§   Człowiek z kukurydzy i boskiej krwi, (ten współczesny) – człowiek z rozwiniętą kulturą i cywilizacją, niektórzy mogliby tu powiedzieć o istocie duchowej.

Co do rekonstrukcjonizmu to poza samymi indianami to raczej nie wiem, jednak najpiękniejsze jest to jak ta tradycja przetrwała pośród nich samych. Głęboki synkretyzm między tradycyjną religią a chrześcijaństwm wciąż ukazuje jak bogowie wciąż mają na nich wpływ. U niektórych z nich na przykład Lakondów tradycja przetrwała niezmienieona, i przędzej można mówić tu o politeiźmie z elementami chrześcijaństwa niż na odwrót.

Z drugiej strony wiem, że nie zrozumiem do końca tej religi, ponieważ kluczowym elementem jest tu autoofiara. Tak jak Bogowie złożyli ofiarę z własnej krwi tak kapłani składali własną w ofierze, ja jednak do czegośtakiego zapewne nigdy się nie dopuszczę :/
Garrincha
Poganie
Leo


Reputacja: 0
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Grudzień 28, 2010

: 274



« #56 : Grudzień 31, 2014, 02:09:19 »

czy nasi Bogowie też umierają ? dajmy na to jak wygaśnie słońce; jak Wy to widzicie?
Władyka
Nymphus
**

Reputacja: 0
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Marzec 15, 2013

: 84



« #57 : Styczeń 03, 2015, 17:02:23 »

Cytuj
Jasne, że bogowie mogą umrzeć - w czasie końca tego świata na pewno zginie ich wielu.

Masz na myśli planetę?

Cytuj
Podobnie pewnie byłoby, gdyby nasza planeta została zniszczona. Ziemi niezbędna jest równowaga, o czym mówi zresztą mit o walce Peruna ze Żmijem.
Zakładasz, że bogowie są ściśle powiązani tylko z Ziemią?

Cytuj
A tak na marginesie - słońce faktycznie powoli gaśnie. Naukowcy nawet obliczyli, kiedy to nastąpi - ta liczba ma jedynkę na początku i milion zer ;)
A jeśli by ludzie wcześniej wynaleźli technologię wydłużającą życie Słońca, to co? Ale jest ciekawsze kwestia, ociera się wprawdzie o Science Fiction, ale co tam. A mianowicie, czy jeśli ludzie skolonizowali by planety z innych układów planetarnych, to czy czcili by tych samych bogów, co na rdzennej planecie?
« : Styczeń 11, 2015, 21:30:08 Asphodelus »
Asphodelus
Globalny moderator
Perses
*****

Reputacja: 2
Offline Offline

: Mężczyzna

U nas od: Marzec 19, 2010

[Politeizm Grecki (Hellenizm)] : 905


Bo ceną wolności jest wiedza.


« #58 : Styczeń 11, 2015, 21:31:40 »

Przepraszam, przez pomyłkę edytowałem twój post, zamiast na niego odpowiadać.  ;)

Stare na nowo się odradza... jak Fenix nieśmiertelny, ogniem fałsz wypala, by prawda na czystej ziemi zakwitła.
: « 1 2 3 4  
Portyk  |  Pogaństwo  |  Mitologia (Moderator: Oribasios)  |  Wątek: Wiele mitów jeden świat
:  

Działa na MySQL Działa na PHP SMF 2.0.15 | SMF © 2011, Simple Machines
Mercury design by Bloc
Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
0.315164